Wspaniałe to uczucie gdy po kilku latach wracam z aparatem do tego samego domu w którym dokumentowałem kiedyś przygotowania do ślubu a potem całą uroczystość. Towarzyszy mi wtedy ogromne poczucie satysfakcji z mojej pracy bo jeżeli ponownie fotografuje bardzo ważny dzień to najwyraźniej robię to dobrze !
Dziś pokazuje na blogu mocno skrócony reportaż z Chrztu Świętego Julii w Sulisławicach, córeczki „mojej Pary” sprzed kilku lat. Skrócony bo tego dnia powstał „opasły” materiał, najdłuższy jaki kiedykolwiek stworzyłem na tego typu uroczystości. Ale tak to jest jeśli wchodzi się w bliskie relacje z ludźmi, towarzyszy się im „tuż obok” a wszystko odbywa się w przyjaznej atmosferze.
Zapraszam 🙂

Leave A

Comment