Wesele w hotelu Mały Rzym – Aldona i Damian

gory pieprzowe

Wesele w hotelu Mały Rzym – Aldona i Damian

Sandomierz i jego okolice to piękne miejsca – o tym wie każdy, kto w tych rejonach był choćby jeden raz. Urok tego miejsca sprawia, że jest to doskonała lokalizacja, aby zorganizować tu swój ślub. Baza lokalowa jest ogromna, co sprawia, że wybór jest naprawdę trudny. Hotele i restauracje mieszczące się wokół Starówki, pobliski Dwór Dwikozy, Ceglane Kąty czy Rezydencja Sandomierska kuszą Pary Młode swoimi wnętrzami i doskonałą kuchnią. Jako fotograf ślubny miałem okazję być we wszystkich tych miejscach, więc wiem, o czym mówię. Tym razem jednak zabiorę Was do Hotelu Mały Rzym w Sandomierzu, w którym fotografowałem wesele Aldony i Damiana.

Zanim jednak „zagościmy” w Małym Rzymie, to kilka słów o przygotowaniach i samej ceremonii. Przygotowania do ślubu odbyły się w Tarnobrzegu – w domu Damiana i w Apartamentach Madryt na ulicy Szerokiej, gdzie w Pannę Młodą z prawdziwego zdarzenia zamieniała się Aldona. Pan Młody ubierał się w towarzystwie swoich Przyjaciół, natomiast Aldonie towarzyszyła siostra Pana Młodego, która pełniła rolę Drużki. Gdy Damian przybył po Aldonę, ta nie przywitała go jeszcze w pełnej krasie. Dopiero po chwili (Damianowi dłużącej się niesamowicie) zaprezentowała się przed swoim przyszłym mężem w całej ślubnej okazałości. Wyglądała wspaniale❗

Po błogosławieństwie wyruszyliśmy do kościoła. Ślub miał się odbyć w kościele ojców dominikanów w Tarnobrzegu.  

Ślub u Dominikanów – fotograf Tarnobrzeg

Tak, ślub odbył się w najpiękniejszym tarnobrzeskim kościele, czyli w “dominikanach”. Już chyba tradycją jest to, że udzielał go Ojciec Wojciech, który dla mnie jest flagową postacią tego klasztoru. Sympatyczny, uśmiechnięty, z niesamowitym podejściem zarówno do dzieci, młodzieży, jak i Młodych Par. Często jest tak, że pary, którym Ojciec udziela ślubu, znają go już od czasów licealnych, bo na przykład uczył ich w szkole. Znajomość z Ojcem tak zapada w pamięć, że pary wracają do niego po latach, już jako dorośli ludzie, z prośbą o udzielenie sakramentu małżeństwa. Trzeba przyznać, że Ojciec Wojciech przyciąga do siebie wiernych jak magnes. Naprawdę fantastyczny z niego duchowny 👌

Wesele w Hotelu Mały Rzym – fotograf Sandomierz

No i teraz właśnie docieramy do Hotelu Mały Rzym w Sandomierzu…

Ucieszyłem się, że Aldona i Damian wybrali właśnie to miejsce na organizację swojej imprezy weselnej. Tak w przypadku Pary Młodej, jak i fotografa ślubnego, to miejsce sprawdza się świetnie. Hotel wizualnie jest bardzo elegancki i prestiżowy, posiada dużą salę do tańczenia, znakomitą kuchnię, a ponadto fantastyczne przeszklenia z widokiem na Góry Pieprzowe i duży taras. I to właśnie na tym tarasie, w przerwie między tańcami, goście uwielbiają spędzać czas na towarzyskich rozmowach. Plusem jest również to, że Hotel Mały Rzym posiada sporo miejsce na zabawę dla dzieci. Są huśtawki, jest też spory trawnik, na którym można z najmłodszymi gośćmi zagrać „w nogę”. Z tej możliwości dzieciaki na weselu Aldony i Damiana chętnie korzystały.

To plusy dla Pary. A dla fotografa? Ważne są przede wszystkim duże, jasne, przestronne pomieszczenia. Takich potrzebujemy, żeby wykonać dobre zdjęcia ślubne. Na terenie obiektu znajduje się również bardzo urocza i finezyjna altana – świetne miejsce na wykonanie Młodej Parze kilku szybkich, plenerowych zdjęć. Plusem tego miejsca, z perspektywy fotografa ślubnego, jest też wspomniane przeze mnie otoczenie hotelu – daje możliwość kreowania nieszablonowych ujęć ślubnych. A już zwłaszcza te rozpościerające się w tle Góry Pieprzowe…♥️

Zabawa na całego – fotograf ślubny świętokrzyskie

To wesele będę bardzo długo wspominał. I to z uśmiechem na twarzy. Przeważającą liczbę gości stanowili młodzi, energiczni ludzie, nastawieni na dobrą zabawę. Do tańca nie trzeba było ich namawiać. Dzięki temu miałem sporo szans na wykonanie dobrych ujęć zabawy tanecznej. W dodatku Dj Michał Szczytyński bardzo dobrze poprowadził całe wesele – nie zabrakło wspólnych zabaw tanecznych, które zarówno młodsi, jak i starsi goście bardzo lubią. No bo kto nie lubi poskakać sobie w rytmie znanej i popularnej „belgijki?”. Gdy był czas na taniec, mało kto siedział przy stolikach. Szczególnie, gdy na parkiecie zaczęły rządzić naszyjniki z hawajskich kwiatów dla pań, czy też góralskie kapelusze dla panów…

Również zabawy oczepinowe przebiegły w szalonej atmosferze. Czasem spotykam się ze sceptycznym podejściem gości do tego rodzaju weselnej rozrywki. Tu nie było z tym żadnego problemu. Jeśli tylko zabawy te przeprowadzane są na odpowiednim poziomie, chętnych do udziału w nich nie brakuje. Na zdjęciach można dostrzec, że oczepiny na weselu Aldony i Damian to była prawdziwa frajda. 

<<< Fisz Emade Tworzywo na Wichrowym Wzgórzu

Leave a comment