Wzięty fotograf ślubny – czyli jak być w formie.

Mariusz Dyszlewski

Wzięty fotograf ślubny czyli jak być w formie.

Przysłowiowa "chwała Panu i Synowi" że jestem fotografem ślubnym czyli mam taką pracę która jednocześnie jest moim hobby. Taka sytuacja w wielu opracowaniach nazywana jest pasją. Robić coś co się kocha a jednocześnie zarabiać pieniądze to najlepszy układ zawodowy jaki można sobie wyobrazić. Ale aby mieć cały czas pracę i dobrze wykonywać swoje obowiązki fotografa ślubnego to trzeba dbać o swój warsztat praktyczny i teoretyczny. Nie odkryję chyba Ameryki pisząc że trzeba się "szkolić" przez duże Sz. Stale podnosić umiejętności i poprzeczkę do góry. Nigdy nie możesz poprzestać w doskonaleniu swojego potencjału bo w pewnym momencie Twój byt jako wziętego fotografa ślubnego może być zagrożony. I to skutecznie, znam takich co dotknął ten problem i jest to moją zmorą w wyobrażeniu sobie swojej zawodowej przyszłości.
Mam taką zasadę że minimum raz w roku muszę być na dowolnej formie doskonalenia. Mogą to być warsztaty praktyczne albo konferencja czytaj zlot która jest nową formą wymiany wiedzy i doświadczeń. To jedna z metod dbania o siebie jako fotografa ślubnego i dziś Wam o niej opowiem.
Sory ale nie będzie to krótkie opowiadanie 😉

III Zlot Grupy Fotografii Ślubnej w Radoczy

W tym roku udało nam się ponownie pojawić  na Zlocie Grupy Fotografii Ślubnej, dokładniej pisząc trzeciej edycji. W towarzystwie moich dobrych druchów Mariusza Dyszlewskiego, Łukasza Łukawskiego i Tomka Schaba wybraliśmy się do Radoczy pod Wadowicami. Przed nami były 2 dni intensywnych prelekcji znanych fotografów lub filmowców i nie ma co się dziwić że byliśmy napaleni na tą imprezę jak … no dopiszcie sobie sami 😉 
O prelegentach można by pisać akapitami ale pokrótce przedstawię Wam kto nam sączył nową wiedzę i burzył zgrubiałe stereotypy.
Pierwsze słowa skierował do nas Michał Sikora, specjalizujący się w subtelnym filmie ślubnym. Mówił nam o pracy filmowca, o współpracy z fotografami a na koniec o bliskich relacjach z Parami. To chyba ten aspekt był najlepszy w jego wystąpieniu bo dał nam wiele do myślenia, zmiany w mojej pracy na pewno po nim nastąpiły 🙂
W kolejnym rzucie Malachite Meadow, znani krakowscy fotografowie opowiadali o tym jak być specjalistą w tym co się robi. Być pewnym siebie i budować swój wizerunek jako doskonałego zawodowca. To wystąpienie miało wiele aspektów motywujących i dających nam świeży pogląd na prezentowanie siebie jako profesjonalisty.
Dla mnie jednak hitem dnia było spotkanie z Tomaszem Tomaszewskim. Chyba najbardziej znanym i szanowanym fotografie reportażowym w Polsce. Dla mnie jest najwyższym autorytetem w tej dziedzinie, mentorem a ze względu na swoją przeszłość fenomenem historycznym. Mało kto wie ale to jego zdjęcia informowały świat o tym co dzieje się w objętej Stanem Wojennym Polsce 1981 roku. To za jego sprawą do zagranicznej prasy trafiły słynne zdjęcia internowanego Lecha Wałęsy w Abramowie. Poznałem trochę jego życie i wystarcza mi to aby uznać go za osobę ogromnie wartościową. Tomek pomimo że w ocenie innych fotografów może być bardzo surowy o czym sam się przekonałem, to daje nam poczucie wyjątkowości tego co robimy. Tu nie tylko występuje kwestia dobrego sfotografowania ślubu ale jak mało kto swoją pracą i swoimi zdjęciami uwieczniamy historie Polski i Polaków. Mamy swobodny dostęp do prywatnego życia wielu osób i rodzin, możemy tworzyć kadry które kiedyś będą wspominały wyjątkowe chwile z życia ludzi. To jest aspekt o którym mało mówi się w przypadku fotografii ślubnej ale tak faktycznie jest. My również zapisujemy swoimi zdjęciami dzieje naszego kraju.
Kolejny dzień to następne świetne prelekcje. Ola Kolanowska mówiła o tym jak została wziętą fotografką ślubną pozostając cały czas sobą i wierną swoim życiowym zasadom. Opowiedziała nam wiele historii ze swojej kariery fotografa ślubnego i można było skonfrontować sobie z nią swoje dokonania. Kolejne niemiernie ważne wystąpienie miał Kamil Koziński, znany warszawski fotograf ślubny ale także specjalista z dziedziny SEO. To właśnie w dużej mierze dzięki niemu pisze ten post, teraz już wiem że blog jest moim oknem reklamowym na świat oraz moim przedstawicielem handlowym i koniecznym jest utrzymanie go w ciągłej aktywności. SEO, SEO, SEO to ważny aspekt w pracy fotografa ślubnego. Teraz frazy “fotograf Tarnobrzeg”, “fotograf na Chrzest Sandomierz”, “fotograf ślubny świętokrzyskie” są moimi oczkami w głowie i muszę niestety ale codziennie o nie dbać 😉 
Wisienką na torcie tego dnia był “spicz” Magica, chyba najbardziej znanego na świecie polskiego fotografa ślubnego. Magic Suwałowski pracował chyba na większości kontynentów i jeśli miałbym wymienić kogoś z dziedziny wedding destinations to na bank wymieniłbym na pierwszym miejscu Maćka. On jest naszym Ambasadorem na świat i robi to rewelacyjnie. Zaczynał tak jak każdy z nas ale jego talent, szczęście w życiu, zbieg wielu okoliczności i to jakim jest człowiekiem sprawiły że zaszedł bardzo daleko. Ale najbardziej w jego wystąpieniu urzekło mnie opowiadanie o prozie życia fotografa ślubnego.   

Ja zabrałem ze sobą moją ukochaną A9-tkę i zrobiłem z tych dni skromną relację.

Witamina Jazz 2021
<<< Koncert Agi Zaryan
>>> Fotograf ślubny Mariusz Twaróg - o tym jak pracuję.
fotograf Tarnobrzeg

Leave a comment